Lectio divina XV niedziela zwykła "B" (11.07.2021)

Wyjść do ludzi


Po niepowodzeniu we własnej ojczyźnie, kiedy Jezus został odrzucony przez swoich ziomków, których zaślepiła zazdrość, tak że nie byli w stanie otworzyć się z wiarą na Niego, Jezus kontynuował nauczanie obchodząc okoliczne wsie (Mk 6, 6b). Stwierdził również, że nadszedł czas, aby i Dwunastu rozpoczęło szerzenie przepowiadania i dokonywanie znaków królestwa (wypędzanie demonów, uzdrawianie chorych).

Celem ich misji miało być pełne ukonstytuowanie się ścisłego grona uczniów, których Jezus powołał wcześniej wybierając spośród wielu „Dwunastu” (Mk 3, 13-19) oraz przygotowanie drogi przed Panem, dla Jego późniejszej działalności. Kontekst naszej perykopy wskazywałby, że należy ją odczytywać w świetle początku działalności publicznej Jezusa i Jego pierwszego wystąpienia, które miało miejsce wg Marka w czasie, gdy Herod uwięził Jana Chrzciciela (Mk 1, 14-15). Wówczas Jezus rozpoczął głosić Ewangelię Bożą. Kontekst następujący perykopy o rozesłaniu Dwunastu ponownie nawiązuje do owej historii z Janem Chrzcicielem, którego ostatecznie Herod nakazał stracić i potem na wieść o działalności Jezusa utożsamiał Go z Janem myśląc, że to zmartwychwstały Jan dokonuje cudów. Początki misji Jezusa i pierwsze posłanie Dwunastu wykazują wiele cech wspólnych.


Lectio

w. 7. „Następnie przywołał do siebie Dwunastu i zaczął rozsyłać ich po dwóch. Dał im też władzę nad duchami nieczystymi”.

Proskaleitai – przywołał do siebie – słowo użyte u Marka dwa razy w kontekście ustanowienia Dwunastu. Najpierw w Mk 3, 13-14 Jezus „przywołał do siebie tych, których sam chciał, a oni przyszli do Niego. I ustanowił Dwunastu, aby Mu towarzyszyli, by mógł wysyłać ich na głoszenie nauki i by mieli władzę wypędzać złe duchy”. Z uczniów, których przywołał do siebie, Jezus (dosł.) „stworzył” Dwunastu, dlatego nie są oni jakąś tylko grupą uczniów, ale zaczątkiem (filarami) nowego ludu Bożego, tak jak w Starym Przymierzu 12 pokoleń Izraela stanowiło podwaliny ludu Bożego ST. Teraz po raz pierwszy zostaną posłani, by wypełniać misję, do której zostali „stworzeni”: „czas się już wypełnił, bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię” (Mk 1, 15). Jest to misja Syna, którą maja kontynuować. Po dwóch” – było to zgodne ze zwyczajem żydowskim (Łk 7, 13; Dz 13, 2-3). Zwyczaj ten być może opierał się na przepisie prawnym, zgodnie z którym do ważności świadectwa potrzeba było dwóch świadków identycznie zeznających (Pwt 17, 6; 19, 15). Idą po dwóch, aby okazywali sobie miłość, którą będą głosić innym (por. Łk 7, 18; J 1, 37). Ponadto, jeżeli dwóch jest razem, tam może być obecny i trzeci: „gdzie dwóch albo trzech jest zebranych w imię moje, tam jestem pośród nich” (Mt 18, 20). Ponieważ uczniowie Jezusa nauczyli się być z Nim, to teraz potrafią być także wzajemnie ze sobą w jego Imię. To Jezus ich łączy i Jego słowo, które mają głosić wzajemnie się wspierając, co jest pierwszym znakiem przywołującym innych do wiary w królestwo Boże, które rzeczywiście nadchodzi wraz z nimi (gdyby mówili każdy od siebie, każdy mówiłby co innego). Dowodem nowej rzeczywistości, która zaczyna być obecna, a którą oni już wyobrażają i reprezentują jest więc zgodność ich świadectwa oraz władza nad duchami nieczystymi, którą posiadają.
„Edidou” – dawał – czasownik w imperfekcie strony czynnej wskazuje na czynność kontynuowaną: Jezus dawał tę władzę każdej parze z osobna.


w. 8
. „i przykazał im, żeby nic z sobą nie brali na drogę prócz laski: ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w trzosie”.

Jezus nie udziela im rady ale nakaz. Po raz pierwszy w Mk Jezus coś nakazuje. Daje tylko dwa inne analogiczne rozkazy przy okazji pierwszego i drugiego cudu rozmnożenia chleba: „Wtedy polecił im wszystkim usiąść gromadami na zielonej trawie” (Mk 6, 39) i „polecił ludowi usiąść na ziemi. A wziąwszy siedem chlebów, odmówił dziękczynienie, połamał i dawał uczniom, aby je rozdzielali. I rozdali tłumowi.” (Mk 8, 6). Jezus używa także jeden jedyny raz metody zmuszającej i tylko w tej sekcji: „Zaraz też przynaglił swych uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzali Go na drugi brzeg, do Betsaidy, zanim odprawi tłum” (Mk 6, 45). Rozkazuje się wtedy, gdy jest wiadome, że ten drugi tak by nie postąpił lub zrobiłby to inaczej. Jedynie posłuszeństwo Jezusowi uzasadnia odbywanie misji otrzymanej od Niego w ubóstwie i bez żadnych zabezpieczeń. Gdyby uczniowie działali wg własnego rozsądku, postąpiliby inaczej. Zachowanie nakazu jest próbą wiary w Jezusa.„żeby nic z sobą nie brali” – to NIC jest jedyną rzeczą jaką uczniowie potrzebują do działania w Imię Pana. Dzięki temu będą musieli dawać tylko to, co otrzymali od Pana, który ich posyła, nie dodając nic od siebie. Ubóstwo i całkowity brak zabezpieczeń zagwarantuje oddanie bez reszty posłaniu jakie otrzymali, wierność Jezusowi i Jego misji. „Przeżyją” dzięki uchwyceniu się poleceń Mistrza. „Laska” w ich ręku jest jak laska Mojżesza, która była symbolem jego osobistej relacji z Bogiem („uchwycenia się Boga”) i który z jej pomocą objawiał Boga obecnego i działającego na rzecz wybawienia Izraela. Nią otwierał Morze Czerwone, wyprowadzał wodę ze skały prowadząc dwanaście pokoleń Izraela do ziemi obiecanej. Laska jest znakiem obecności i „pasterzowania” Boga w Jego ludzie, który go prowadzi, chroni i karmi. Dlatego mają nie brać „ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w trzosie”, wówczas dopiero owych Dwunastu „odkryje” głęboki sens swojej misji, że Pan na nich buduje nowy lud Boży.

w. 9
. „Ale idźcie obuci w sandały i nie wdziewajcie dwóch sukien!

„Sandały”, które mają zabrać ze sobą, podobnie jak laska, również nie należą do kategorii zabezpieczeń (ale druga suknia tak, dlatego mają jej nie brać). Sandały wskazują na ich godność. To niewolnicy chodzą boso, ten, kto ewangelizuje ma obuwie, ponieważ jest wolny i głosi wolność synów Bożych. Ponadto, sandały i laska są strojem paschalnym (Wj 12, 11), znakiem zwycięstwa nad śmiercią i gotowości udania się w drogę wyznaczoną przez Pana.

w.10
. „I mówił do nich: «Gdy do jakiego domu wejdziecie, zostańcie tam, aż stamtąd wyjdziecie”.

Jest to normalna gościnność ofiarowana „misjonarzom”. Należy zwrócić uwagę na Mt 10, 10: „Wart jest bowiem robotnik swej strawy” i Łk 10, 7: „bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę”. To jest zabezpieczenie życia, które daje Pan.

w. 11.Jeśli w jakim miejscu was nie przyjmą i nie będą słuchać, wychodząc stamtąd strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo dla nich!

Żydzi za nieczysty uważali proch każdego kraju poza Ziemia Świętą. Dlatego wracając do kraju, starannie otrząsano obuwie i ubranie. Był to akt „zerwania”, praktycznego odrzucenia ze strony Żydów, gdy wracali z terytoriów pogańskich. „Strząśnięcie prochu z nóg” oznaczało w istocie potraktowanie tych żydowskich miast tak, jakby były nieczystymi miastami pogan, które świadomie odrzucają Boże zbawienie. Tak postępował później św. Paweł wraz ze swoimi uczniami podczas swoich wypraw misyjnych w Azji Mniejszej próbując najpierw głosić słowo w gminach żydowskich. W Koryncie „co szabat rozprawiał w synagodze i przekonywał tak Żydów jak i Greków. Kiedy Sylab i Tymoteusz przybyli z Macedonii, Paweł oddał się wyłącznie nauczaniu i udowadniał Żydom, że Jezus jest Mesjaszem. A kiedy się sprzeciwiali i bluźnili, otrząsnął swe szaty i powiedział do nich: ” (Dz 18, 4-6). Podobnie wcześniej było w Antiochii Pizydyjskiej: „W następny szabat zebrało się niemal całe miasto, aby słuchać słowa Bożego. Gdy Żydzi zobaczyli tłumy, ogarnęła ich zazdrość, i bluźniąc sprzeciwiali się temu, co mówił Paweł. Wtedy Paweł i Barnaba powiedzieli odważnie: «Należało głosić słowo Boże najpierw wam. Skoro jednak odrzucacie je i sami uznajecie się za niegodnych życia wiecznego, zwracamy się do pogan. /…/ Ale Żydzi podburzyli pobożne a wpływowe niewiasty i znaczniejszych obywateli, wzniecili prześladowanie Pawła i Barnaby i wyrzucili ich ze swoich granic. A oni otrząsnąwszy na nich pył z nóg, przyszli do Ikonium” (Dz 13, 44-46.51).

w. 12-13.Oni więc wyszli i wzywali do nawrócenia. Wyrzucali też wiele złych duchów oraz wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali ”.

… ekeryksan ‘ina metanoosin – głosili, aby się nawracali (zmieniali myślenie). Co głosiło Dwunastu? „Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: «Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!»” (Mk 1, 14-15). Głosili nadejście królestwa Bożego, czego oni sami są świadectwem. Jezus ustanawiając Dwunastu położył fundamenty pod nowy lud Boży. Królestwo Boże przychodzi wraz z nimi, a dowodem tego jest ich wspólne świadectwo o Jezusie, o Jego przepowiadaniu i Jego cudach oraz to, że oni mogą teraz czynić to samo, posiadają władzę nad demonami i chorobami, co jest ewidentnym znakiem mocy samego Boga, który jest i przez nich działa. Te fakty mają na celu otworzenie ludzi na „nową naukę z mocą”, mają dokonywać zmiany w ich myśleniu, by byli zdolni przyjąć tajemnicę objawiającego się Boga w Chrystusie, by mieli odwagę pozostawić swoje wyobrażenia o Bogu, o zbawieniu, by mieli odwagę pozostawić swoje oczekiwania co do interwencji Boga w ich życie i historię, która aktualnie ma miejsce i pójść za Jezusem jako Mistrzem i Panem. Dzieło zbawienia jakie zamierzył Bóg jest jeszcze zakryte przed nimi, ale słowo Jezusa, które głoszą i znaki, które czynią w Jego Imię winny przebudzić ludzi, otworzyć ich umysły na nową rzeczywistość, otwarcie się na szukanie Prawdy, wyrwać ich ze schematów, przyzwyczajeń, pokręconych historii, zamknięcia w religii i rozbudzić nową nadzieję, że nadchodzi Bóg, nadchodzi Mesjasz posłany od Boga, który wyzwala. To jest Dobra Nowina.

Meditatio

Dziś współcześni apostołowie posłani, by głosić królestwo Boże dzisiejszemu pokoleniu, także potrzebują doświadczyć takiego wyjścia do ludzi, biorąc ze sobą tylko „laskę autorytetu Boga” i „sandały wolności w Chrystusie”, jednocześnie pozostawiając wszystkie zabezpieczenia egzystencjalne i środki techniczne. Czy dziś także otrzymaliby głębokie, wewnętrzne potwierdzenie, że NIC nie zależy od nich, a wszystko jest od Pana, że wszystko, co mają, mają od Niego. Czy namacalnie dotknęliby obecności i potęgi Pana, który i dziś posyła swoich misjonarzy. Doświadczając własnego ubóstwa łatwiej bowiem jest odkryć objawiającą się moc Boga, który przepowiadanie potwierdza znakami: „Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdził naukę znakami, które jej towarzyszyły” (Mk 16, 20).
Pozostawiając wszystkie zabezpieczenia łatwiej jest odkryć potrzebę drugiego brata i współdziałania w misji wobec współczesnego świata. Posiadanie licznych zabezpieczeń, gwarancji, tytułów, środków łatwiej skłania do działania w pojedynkę, samodzielnie, na własną rękę. Brak współdziałania z innymi „posłanymi” oznacza często koncentrację na własnych rozwiązaniach duszpasterskich i ewangelizacyjnych niż na uważnym wpatrywaniu się w Chrystusa i próbie odczytania Jego planu i realizowaniu Jego misji. Może dlatego nasze „misje” mają taki ograniczony, lokalny zasięg?

Zastanówmy się, czy mamy takie doświadczenie pozostawienia zabezpieczeń egzystencjalnych i oparcia się tylko na Chrystusie? Czy mamy doświadczenie, że głoszenie Jego Ewangelii zapewnia życie nam i rzeczywiście przynosi nową nadzieję ludziom i ich wyzwala. Obecność znaków Bożej mocy, przemiana serc, pojednanie, przebaczenie, uzdrowienie relacji, uzdrowienia fizyczne, wyzwolenie ze zniewoleń, to znaki tego, że wierzymy w Ewangelię Bożą i ją głosimy, że dom, do którego przyszliśmy otworzył się dla Pana. Będą też tacy, którzy zatrzaskują drzwi i wyrzucają misjonarzy z domu. Czy masz takie przeżycie odrzucenia z powodu Chrystusa i Jego słowa? Jezus posyłając Dwunastu chciał żeby i takie doświadczenie mieli. Ono jest wpisane w Jego misję i trzeba umieć je przyjąć i przeżyć. „Strząsając pył z nóg” wzmocnić wezwanie do nawrócenia i przyjęcia zbawienia, bo „nie ma innego Imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni” (por. Dz 4, 12) jednocześnie nie zrywając z tymi, którzy nas odrzucają i nie potępiając ich.


Oratio


Ojcze, dziękuję Ci za to, że dzięki misji Dwunastu, przekazywanej w ciągu wieków innym świadkom, przepowiadanie Ewangelii o królestwie bożym dotarło aż do nas. Włącz i mnie do tej misji. Amen!

Ks. Robert Muszyński, Lublin